sobota, 22 lutego 2014

dwanaście.

Obudziły mnie promienie słońca, które dostawały się do pokoju, mimo tego, że był grudzień. Otworzyłam oczy, gdzie ujrzałam uśmiechniętego Kubę. Dopiero teraz przypomniał mi się wczorajszy dzień, to, że byłam zmęczona i zasnęłam. Chłopak się uśmiechnął i mnie pocałował. Odwzajemniłam delikatny pocałunek. Sięgnęłam ręką po telefon, spojrzałam na wyświetlacz telefonu, miałam dziesięć nieodebranych połączeń od Kasi, dwa od Michała, i pięć nieodczytanych wiadomości również od Kasi, typu " gdzie jesteś, czemu nie odbierasz " ...
- Ciocia mnie zabije... - powiedziałam cicho.
Wybrałam numer do niej. Czekałam aż odbierze. 
- Amelia! Gdzie jesteś? - powiedziała głośno, na co ja odsunęłam trochę komórkę. 
- Spokojnie ciociu. Wszystko w porządku. 
- Nie spałam całą noc. Martwiłam się. Gdzie jesteś? 
- Uuu... K... U Oli. - szybko się poprawiłam, nie chciałam mówić jej prawdy, że zostałam na noc u Kuby. 
- Na pewno? Wracaj już do domu. - powiedziała. 
- Dobrze będę za kilka minut. - oznajmiłam, i rozłączyłam się.
Wstałam, szybko sięgnęłam po kurtkę i ubrałam ją, owinęłam szyję szalikiem. 
- Odprowadzę cię. Przebiorę się tylko. Okej? - uśmiechnął się do mnie. 
- Nie Kuba, nie. Powiedziałam cioci, że zostałam na noc u Oli, a jak mnie zobaczy z tobą, będzie źle. Dziękuję, i cześć. - ucałowałam jego policzek. 
- Ooo Amelia, aaa zobaczymy się potem, hm? - uniósł brew ku górze. 
- Na pewno, ale teraz muszę iść. - wyszłam z jego pokoju. 
Wsunęłam kozaki na nogi, po czym wyszłam z mieszkania. Chciałam być jak najszybciej w domu,  ale pomimo skręconej kostki, to nie było możliwe. Droga zajęła mi około dwudziestu minut. Weszłam do mieszkania. I zaczęło się przesłuchanie. 
- Ciociu, czuję się jak na policji, byłam tylko u Oli. 
- To dlaczego nie zadzwoniłaś? Amelka... Posłuchaj... Teraz mieszkasz ze mną, ja się o ciebie martwię. 
- Byłam zmęczona i zasnęłam u niej. Powinnam zadzwonić, tak wiem. Przepraszam. 
Ucałowałam jej policzek, to zawsze działała, na Kasię, tak samo jak i działało na mamę. Zdjęłam kozaki, oraz kurtkę, ominęłam Kasię. W salonie siedział Michał. 
- Cześć. - uśmiechnęłam się do niego. 
Wzięłam ubrania z torby, po czym weszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic, wyszłam po chwili, po całym ciele spływały mi kropelki wody. Wytarłam ciało miękkim ręcznikiem. Ubrałam się. Delikatnie się umalowałam, a włosy spięłam w wysoki kok. Wyszłam z łazienki. Zrobiłam sobie lekkie śniadanie, które składało się z płatków i mleka. 
- Idziemy dziś do rodziców Michała... - powiedziała Kasia wchodząc do kuchni. 
- Ja, ja też się umówiłam. O której idziecie?
- Ale ja myślałam, ze pójdziesz z nami. - powiedziała.
Skończyłam śniadanie. Przecząco pokiwałam głową. 
- Nie, coś ty. Umówiłam się z Kubą. - posłałam jej delikatny uśmiech.
- No dobrze... - westchnęła cicho. 
Wyszłam z kuchni. Przechodząc obok stolika na którym położyłam telefon, usłyszałam znaną mi piosenkę. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, dzwonił Kuba. Uśmiechnęłam się, po czym nacisnęłam na zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha. 
- Cześć, to masz dziś czas? Spotkamy się? - zapytał. 
- Mam czas, mam. - uśmiechnęłam się. 
- O to fajnie. To będę u ciebie o... Szesnastej,okej? 
- Okej, okej. Aaa a gdzie idziemy? - zapytałam.
- Potem się dowiesz. Kończę już, kocham cię. 
- No dobrze, ja ciebie też. Pa. - rozłączyłam się. 
[...] Około godziny piętnastej trzydzieści przebrałam się. Poprawiłam makijaż, a włosy rozczesałam. Dokładnie o godzinie szesnastej zeszłam na dół zamykając mieszkanie. Zeszłam na dół po schodach. Podeszłam do Kuby od tyłu, zakryłam mu oczy. Popiwczak położył ręce na moich rękach. Odwrócił mnie przodem do siebie, objął mnie w tali, złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Odwzajemniłam ten gest. 
- To gdzie idziemy? - zapytałam przez pocałunek. 
- Zobaczysz. - puścił mi oczko. 
Złapał mnie za rękę, szliśmy wolnym krokiem przed siebie. 
- Kubaaaa... Proszę powiedz.
- Dowiesz się za chwilę. - szepnął mi na ucho. 
Wzruszyłam bezradnie ramionami, dotrzymując tempa chłopakowi. Po chwili byliśmy przed centrum handlowym. Weszliśmy do środka. Po chwili byliśmy na najwyższym    " piętrze " , gdzie znajdywało się kino. 
- Aaa... Kino tak? - uśmiechnęłam się do niego. 
- Kino, kino... To na co idziemy?
Spojrzałam na reklamy które znajdywały się dookoła nas. Kilka minut zajęło nam wybranie odpowiedniego filmu. Postawiliśmy na komedię. Kupiliśmy bilety, popcorn, i colę. Weszliśmy na salę, zajęliśmy swoje miejsca. Film się nawet nie zaczął a my nie mieliśmy już połowy zawartości papierowego kubka z popcornem. Film z początku wydawał się nudny, ale z każdą minutą robił się ciekawy. [...] Film trwał z dobre półtorej godziny. Wyszliśmy z budynku, szliśmy wolnym krokiem w kierunku mieszkania Kasi. Byliśmy na miejscu po około dwudziestu minutach. Weszłam do środka razem z Kubą. Zdjąłem kurtkę, i kozaki. Kuba zrobił to samo. Weszliśmy do salonu. 
- Napijesz się czegoś? - zapytałam patrząc na młodego libero z uśmiechem. 
Chłopak uśmiechnął się, po czym podszedł do mnie, i delikatnie mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, po czym oderwałam się od niego. 
- To napijesz się czegoś? 
- Nie, dzięki. 
Razem z Kubą usiadłam na kanapie. Rozmawialiśmy, oglądając jakieś filmy. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była godzina osiemnasta. Kuba popatrzył na mnie, po czym mnie pocałował, pociągnął mnie za rękę, do siebie, tak abym usiadła na jego kolanach. Całował mnie delikatnie uśmiechając się przy tym. Poczułam jak wsuwa swoją rękę pod moją koszulkę.
- Kuuuuuba... - przedłużyłam chwytając go za rękę. 
- Przepraszam. - powiedział zmieszany patrząc mi w oczy. 
Ręką pogładziłam jego policzek, po czym delikatnie go pocałowałam. Jeszcze przez jakąś godzinę siedzieliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, całowaliśmy się. Kuba musiał iść już do domu. Była godzina dziewiętnasta, wzięłam już krótki prysznic, i ubrałam się w jakieś luźne ubrania. Usiadłam na kanapie, biorąc laptop na kolana, siedziałam na facebook'u pisząc z Olą, i kilkoma innymi. Zasnęłam około godziny dwudziestej pierwszej. 

KONIEC!! Tego rozdziału oczywiście. Przepraszam, ze musieliście tak długo czekać, ale cały czas jakieś urodziny i nie ma czasu, do tego szkoła ;( . Nie wyszedł mi za dobrze ten rozdział, ale usiało się coś w końcu pojawić. Komentujesz = Motywujesz! <3 pozdrawiam ;**

sobota, 1 lutego 2014

jedenaście.

Przebudzałam się w nocy co chwilę. Skręcona kostka, która boli z dnia na dzień coraz bardziej, zamiast ustępować. Przewracałam się z boku na bok. Po głowie chodziła mi jeszcze moja wczorajsza rozmowa z ojcem. Jakim cudem poznałam go tak szybko, przypadkiem, że, powiedziałam mu tak szybko, że jestem jego córką? Sama sobie dziwię, że mu to powiedziałam. Z jednej strony się cieszyłam, że go poznałam, że mnie nie wyśmiał, a z drugiej byłam wściekła, ale na moją... Mamę, że nic mu nie powiedziała o moim istnieniu, że będzie ojcem. Ale to nie pora na to przecież... Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była godzina ósma. Postanowiłam zostać dziś w domu, tylko pięć lekcji, nic ciekawego. Nie miałam w ogóle na to siły...Wstałam. Poszłam do łazienki, lekko stając na lewej nodze.
- Aua, aua, auaa... - mówiłam cicho, za każdym razem kiedy stanęłam na lewej nodze.
Weszłam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę, i ubrałam się. Delikatnie podkreśliłam swoje niebieskie oczy tuszem do rzęs, i eye linerem. Włosy spięłam w koński ogon. Wyszłam z łazienki, po czym skierowałam się od razu do kuchni, zrobiłam sobie płatki z mlekiem, które zjadłam w mgnieniu oka. W kuchni po chwili zjawiła się Kasia. Nie wiedziałam, że została w domu.
- Cześć. Nie idziesz dziś do pracy? - zapytałam. - Źle się czuję. Zostanę dziś w domu, dobrze?
- Mam kilka dni wolnego. Źle? A co ci jest? - zapytała patrząc na mnie. - Dobrze, dobrze.
- Ta kostka mnie strasznie boli. - westchnęłam cicho.  
Kasia lekko zmarszczyła nos. Wyszła z kuchni, i wróciła  po kilku minutach przebrana. Zjadła lekkie śniadanie.
- Pomożesz mi... - zaczęła. - Michał ma jutro urodziny, zrobimy coś dla niego, co? - uśmiechnęła się. 
- Pewnie, a co chcesz zrobić? 
- Nie wiem... Jakieś cicho na przykład...
- Ooo... - uśmiechnęłam się ukazując szereg śnieżno białych zębów. - Dobry pomysł.
Przygotowałyśmy potrzebne składniki na ciasto. Usłyszałam dzwonek do drzwi, Kasia poszła otworzyć. Usłyszałam kłótnie.
- Kasia kurde wpuść mnie na chwilę! - usłyszałam męski głos. 
- Nie. - odparła stanowczo. 
Wyszłam z kuchni, i skierowałam się ku drzwiom. Stał tam mój tata. Spuściłam wzrok, patrząc na ziemię. 
- Musimy porozmawiać. Amelia... Na chwilę. - powiedział patrząc na mnie. 
Podeszłam do nich. Spojrzałam na ciocię znacząco, po czym wyszłam, i zamknęłam drzwi. Uniosłam głowę do góry. 
- Ta nasza wczorajsza rozmowa... - zaczął. - To mówiłaś prawdę? - zapytał.
- Tak...Jaki miałabym w tym interes, żeby kłamać?
- No racja... Myślałem o tym wczoraj, jak mi to powiedziałaś. Powinniśmy zrobić jakieś badania. Chcę mieć pewność... Rozumiesz?
- No dobrze. - odparłam cicho. - Tak, rozumiem.
- Dam ci jeszcze znać, co z tymi badaniami. - powiedział. 
Spojrzał na mnie, po czym lekko się uśmiechnął. On wydawał się na prawdę bardzo fajny, przejął się tym. Nie wyśmiał mnie, tak jak ja myślałam.
- Coś jeszcze? - zapytałam. 
- Nie, już wszystko. Przepraszam. - powiedział. 
- Do widzenia. - odparłam krótko. 
Zbiegł po schodach, ja odprowadziłam go wzrokiem, i weszłam do mieszkania. 
- Jejuu...Amelia, co on chciał, hm? 
- Nie ważne... - odparłam obojętnie. 
Kasia drążyła dalej ten temat robiąc w międzyczasie ciasto dla Michała. Martwiła się, rzecz jasna, ale jakbym jej powiedziała, że chce zrobić te badania, nie zgodziłaby się. Kobieta się poddała. Nie mówiłam nic. Spojrzałam na zegarek, była godzina dwunasta. Usłyszałam znajomą mi piosnkę, weszłam do salonu, po czym wzięłam telefon do ręki. Dzwonił Kuba, nacisnęłam na zieloną słuchawkę, przyłożyłam komórkę do ucha. 
- Cześć. - odparłam.
- Cześć kochanie. Masz dziś czas? Chciałbym się spotkać. 
- Źle się czuję. Ale może na chwilę. 
- Yhm... To będę za jakąś godzinę. 
- Dobrze, czekam. Cześć. - rozłączyłam się. 
[...] Po czterdziestu minutach przebrałam się. I usiadłam na kanapie oglądając razem z Kasią powtórkę serialu. Po dwudziestu minutach wyszłam z mieszkania, i zeszłam na dół, gdzie czekał już Kuba, opierając się o budynek. Podeszłam do niego powoli. 
- Cześć. - uśmiechnął się, po czym złożył na moich ustach delikatny pocałunek. 
- Heej. - posłałam mu delikatny uśmiech, po czym odwzajemniłam pocałunek. 
- Przejdziemy się gdzieś? 
- Hmm... - westchnęłam cicho. - Marudzę wiem, ale strasznie mnie ta kostka boli, nic nie ustępuje. Ale jeśli nie za daleko, to możemy się przejść. - popatrzyłam na lewą nogę, po czym zmarszczyłam lekko nos. 
- Nie, nie daleko. Spokojnie. - uśmiechnął się. 
Chwycił moją rękę, ruszyliśmy wolnym krokiem przed siebie, w kierunku jego domu. 
- Ejj ja wiem gdzie ty idziesz. - powiedziałam z rozbawieniem. 
- To dobrze, że wiesz. - ucałował mój policzek. - To wejdziesz na chwilę? Powiem ci, ze Dominik się za tobą stęsknił. 
- Ooo Dominik... - powiedziałam z rozbawieniem. - Jak Dominik się stęsknił, to tak. - dodałam. 
- Eeee... Mam być zazdrosny? - zapytał patrząc mi w oczy. 
- Tak Kubusiu, tak. Dominik to fajny chłopak. Nie, nie raczej chłopiec... - puściłam mu oczko. 
Weszliśmy do jego domu, zdjęłam kozaki, i kurtkę, po czym weszliśmy do jego pokoju. Rozejrzałam się po niewielkim pomieszczeniu, na ścianie było przyklejonych kilka plakatów siatkarzy, i kilku piłkarzy. Usiadłam na krześle, i spojrzałam na młodego libero, z uśmiechem na twarzy. Do pokoju po chwili wpadł Dominik. 
- Amelia! - krzyknął, po czym podszedł do mnie, z uśmiechem. 
- Cześć Dominik. - uśmiechnęłam się do niego. 
- Dobra Dominik uciekaj stąd. - powiedział Kuba. 
- Ale... Ale czemu? - zapytał patrząc na Kubę, ze smutną miną. 
- No weź Kubuś, na chwilę. - posłałam mu buziaka. 
- Napijesz się czegoś? - zapytał. 
- Cola, może być. - uśmiechnęłam się do niego. 
- Przyjdę, i ma cię tu nie być. - powiedział patrząc na Dominika. 
Przez chwilę rozmawiałam z chłopcem, opowiadał, co stało się dzisiejszego dnia u nich w przedszkolu, i takie tam. Po chwili do pokoju przyszedł Kuba. Dominik od razu wyszedł. Położył szklanki na biurku, po czym chwycił mnie za rękę. Wstałam, i usiadłam obok niego na łóżku. 
- Powiedz mi... Pytał się ciebie m... Mój ojciec gdzie mieszkam? Był dzisiaj u mnie. 
- Tak powiedziałem. Jest twoim ojcem, chce mieć z tobą jakiś kontakt, nie sądzisz?
- No tak. Tylko zapytałam. - westchnęłam cicho patrząc na chłopaka.
Kuba uśmiechnął się do mnie po czym mnie pocałował, jeździł ręką po moich plecach. Odwzajemniałam pocałunki. Położyłam się obok młodego libero, głowę ułożyłam na jego kolanach. Rozmawialiśmy. Byłam zmęczona, przymrużyłam oczy, po chwili już spałam. 

SKOŃCZYŁAM! Taaadam. I jak podoba się choć trochę, jeśli tak, daj komentarz, nie podoba się, tez daj komentarz, i napisz co mam poprawić, w swoim pisaniu. Jakiś taki nudny ten rozdział. Myślę, że wszystko się jeszcze jakoś rozkręci. Następny rozdział, będzie raczej jutro. Potem będzie dłuższa przerwa, kończą mi się ferie, i w poniedziałek do szkoły ;( , wtedy nic nie będę pisać. Ale nadrobię, w piątek, sobotę, i niedzielę. 
Komentujesz = Motywujesz : )) pozdrawiam, buziaki ;**  
PS Trzymamy kciuki za Jastrzębski Węgiel, i gratulacje dla chłopaków z Resovii, trzy punkty lecą do Rzeszowa ;**

czwartek, 30 stycznia 2014

dziesięć.

W nocy budziłam się kilka razy - a to wszystko przez tą cholerną kostkę. Usłyszałam przeraźliwy dźwięk budzika, sprawdziłam, która godzina, była szósta pięćdziesiąt. Skacząc na prawej nodze, dostałam się do łazienki. Zrobiłam poranne czynności, i ubrałam się. Delikatnie się umalowałam, a włosy spięłam w luźnego warkocza, który lekko opadał na moje lewe ramię. Wyszłam z łazienki, lekko stając na lewej nodze. Sięgnęłam ręką po telefon, po czym wybrałam numer do Michała, nacisnęłam na zieloną słuchawkę, przyłożyłam komórkę do ucha, i czekałam aż odbierze.
- Halo?
- Cześć Michał. Powiedz, że cię nie obudziłam, i że jesteś w domu. 
- Cześć. Nie, nie obudziłaś. Właśnie zbieram się do pracy, a stało się coś?
- Nie. Mógłbyś podrzucić mnie do szkoły. Z tą nogą nie da rady... - westchnęłam cicho.
- Aa pewnie. Zjem coś tylko, i jestem. 
- Oo super. Dzięki, to czekam. - rozłączyłam się. 
Weszłam do kuchni, zrobiłam kanapkę. Zjadłam ją szybko, po czym napiłam się soku. Wyszłam z mieszkania, zabierając plecak, i komórkę. Zeszłam powoli na dół. Na Michała nie musiałam długo czekać. Wsiadłam do jego samochodu. Przywitałam się. Michał jechał w kierunku szkoły, po chwili byłam już przed budynkiem. Podziękowałam mu, po czym ucałowałam jego policzek na pożegnanie. Wyszłam z jego samochodu. Weszłam do budynku, zeszłam na dół, do szatni. Kurtkę, i kozaki wepchnęłam do małej szafki, po czym wsunęłam na nogi trampki. Udałam się pod klasę, gdzie siedziała już Ola. Usiadłam obok niej. 
- Cześć kaleko. - ucałowała mój policzek.- Jak się czujesz? - zapytała z rozbawieniem. 
- Dzięki. - zmarszczyłam lekko nos. - No co... Skręcona jest. - westchnęłam cicho.
[...] Dziś miałam tylko pięć lekcji. Wyszłam z Olą z klasy, po czym ujrzałam siedzącego na ziemi Kubę. Wstał, po czym podszedł do mnie, i przytulił.
- Cześć. I jak się czujesz? - ucałował delikatnie mój policzek.
- Heej. Boli, ale da się żyć. - puściłam mu oczko. 
Chłopak mnie przytulił. Wtuliłam się w niego, po czym spojrzałam na Olę, która uśmiechała się do mnie, i zabawnie poruszała brwiami. Z palców ułożyła serce, po czym się oddaliła od nas. 
- Mam nadzieję, że już kończysz. - powiedział. 
- Kończę, kończę. Idę tylko po swoje rzeczy. 
Zeszłam na dół do szatni, razem z Kubą. Szybko się przebrałam. Wyszliśmy z budynku. 
- Mam dziś trening, przeszłabyś się znowu? Czy z tą kostką, nie da rady?
- Powinnam ją chyba rozchodzić. Więc, czemu nie. 
Zadzwoniłam tylko do Kasi, powiedzieć jej, że nie ma się martwić, i że będę później. Kuba musiał iść jeszcze do domu, po swoją torbę. Około godziny piętnastej byliśmy pod domem Kuby. Poszłam razem z nim. Weszłam do środka za chłopakiem. Kuba wszedł do jednego z pokoi. Po chwili zjawił się obok mnie Dominik. 
- Ooo Amelia! Cześć. - uśmiechnął się do mnie. 
- Cześć, cześć. - uśmiechnęłam się do chłopca.
Zjawił się obok nas po chwili Kuba. 
- O której będziesz? - zapytała jego mama, spoglądając na nas. 
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się. 
- Dzień dobry, dzień dobry. - uśmiechnęła się do mnie. - Ty jesteś z Kubą? Albo tylko koleżanka? - dodała ciekawa, patrząc na nas. 
- Tak mamo. To jest moja dziewczyna. Amelia. My już idziemy. Po treningu, odprowadzę Amelię, i przyjdę. Cześć. - powiedział. 
Wyszliśmy. 
- Do widzenia. - powiedziałam jeszcze patrząc na kobietę, po czym spojrzałam na chłopca. - Cześć. - dodałam. 
Po dwudziestu minutach byliśmy już na hali. Kuba wszedł do szatni, a ja poszłam na salę, gdzie rozgrzewał się już Kubiak, Łasko, i jeszcze jeden siatkarz. Nie wiedziałam który to. Cały trening z uwagą przyglądałam się ich grze. Żałowałam, że dopiero teraz spodobał mi się ten sport. Po treningu podeszłam do Kuby. 
- Ejj Kuba. A ten jak się nazywa? - zapytałam, jednym ruchem głowy wskazując na jednego ze starszych siatkarzy Jastrzębskiego. 
- Aa... Gierczyński Krzysiek. - uśmiechnął się. 
- Aaa... Ostatnio nie grał, więc nie wiem... - westchnęłam cicho.
- Idę się przebrać. - odparł z uśmiechem. 
Wyszedł z sali. 
- Krzysztof Gierczyński? - pomyślałam. - Jak... Jak mój... Ojciec. - podrapałam się po karku. Zbieg okoliczności? Dziwne. A może to on? Nie, na pewno nie. Ale zapytać można, czy znał moją mamę. Uzna mnie za totalną idiotkę... Westchnęłam cicho. Raz kozie śmierć. Podeszłam powolnym krokiem do siatkarza, myśląc co mu powiedzieć. 
- Dzień dobry. Krzysztof Gierczyński, tak? - uśmiechnęłam się. 
- Cześć, no tak. Ty jesteś... Dziewczyną Kuby? - uniósł brew ku górze. 
- Amelia Jankowska, mogę o coś zapytać? - zapytałam niepewnie. 
- Wal śmiało. - uśmiechnął się. 
- Zna... Znał pan Anię Jankowską? 
- Ania... Jankowska, jesteś jej córką? No tak znałem. Co u niej słychać? - uśmiechnął się. 
Otworzyłam szerzej oczy. - To on? Nie możliwe... - pomyślałam patrząc na niego, nic nie mówiąc. Nie wiedziałam nawet co. Jestem twoją córką? W życiu, nie teraz. 
- Taak... - powiedziałam cicho. - Zmarła kilka dni temu, była chora... - dodałam patrząc na niego. 
Czułam jak do moich oczu napłynęły łzy, które po chwili spłynęły po moich policzkach. Siatkarz spojrzał na mnie, po czym mnie przytulił. 
- Spokojnie. Nie płacz... - powiedział, patrząc na mnie. - Będzie dobrze. Mieszkasz teraz z ojcem, tak? - zapytał. 
- Nie znam ojca... - powiedziałam cicho. - Mieszkam u Kasi, prawdopodobnie, to pan ją zna... - dodałam, przecierając mokre policzki od łez. 
- Znam, znam. - powiedział. - Nie znasz ojca...? 
- Kurde nie wytrzymam no... - powiedziałam cicho. 
Powiedzieć mu? Boże, to jest takie trudne. Nie pomyślałam, ze spotkam go tak szybko... 
- Pan jest moim... Ojcem. Ciocia ostatnio powiedziała mi, że nazywa się Krzysztof Gierczyński, znał pan Anię Jankowską. Więcej chyba nie trzeba. 
- Jakim ojcem?! - zapytał oburzony patrząc na mnie. 
- Tak... Chciałam tylko poznać mojego ojca to wszystko. Przepraszam... - powiedziałam cicho.
Wyszłam z sali, cała zapłakana. 
- Ej! Ale zaczekaj! - podbiegł do mnie. - Ale... Ale... Jakim cudem...? - dodał. 
- Znał pan moją mamę? Jakieś siedemnaście lat temu się poznaliście? - zapytałam cicho, przecierając mokre policzki od łez. 
- No będzie siedemnaście lat. Ale to... Czemu nic mi nie powiedziała? 
- Nie wiem. Tak chyba było by lepiej... Musze iść. - powiedziałam cicho. 
Wyszłam z hali, przecierając policzki. Z szatni wyszedł właśnie Kuba, spojrzał na mnie, po czym spojrzał mi w oczy. 
- Eej... Amelka. Płakałaś? - zapytał. 
- Chodź, idziemy. 
Wyszliśmy z hali. Spojrzałam na młodego siatkarza, po czym bez słowa go przytuliłam. 
- Powiesz mi o co chodzi? - zapytał odgarniając grzywkę z moich oczu. 
- Ten... Krzysztof Gierczyński... - powiedziałam cicho. - To jest... Mój... Mój ojciec. - powiedziałam. 
- Co? Twój ojciec? 
- Mój ojciec. Nie znałam go, moja mama zmarła kilka dni temu, i zamieszkałam u jej przyjaciółki, to znaczy jest dla mnie jak ciocia. Ona mi powiedziała jak się nazywa. Więc, zapytałam się go, czy znał moją mamę, no i nie zaprzeczył. To jest on... - wytłumaczyłam patrząc mu w oczy. 
[...] W domu byłam około godziny osiemnastej. 
- Amelia... Ty płakałaś? - zapytała Kasia patrząc na mnie. - Co się stało? 
- Ja... Wiesz, ze mój... Ojciec? On gra w tej samej drużynie co Kuba... - powiedziałam. 
- Amelia co ty mówisz...? 
- No prawdę... 
Wytłumaczyłam jej wszystko, co mu powiedziałam, jak zareagował na tą wiadomość. Byłam zmęczona już dzisiejszym dniem. oczy same mi się zamykały. Zasnęłam przed dziewiętnastą... 

Skończyłam. taaaadaaam. ;* . Chcieliście, to macie trochę dłuższy.  Wiem, ze te spotkanie Amelia z Krzyśkiem, to szybko... Ale co przedłużać. Musi się coś dziać. Iii kolejny szantażyk, 8 komentarzy pod tym rozdziałem, i jedziemy z następnym ;) komentujesz = motywujesz. Pozdrawiam ;*

środa, 29 stycznia 2014

dziewięć.

Obudził mnie rano nieprzyjemny dźwięk budzika. Niechętnie podniosłam się z łóżka. Zjadłam lekki śniadanie po czym weszłam do łazienki. Zrobiłam poranne czynności, i ubrałam się. Spojrzałam na zegarek, była godzina siódma czterdzieści. Wyszłam z mieszkania. Po mojej głowie cały czas chodziła moja wczorajsza rozmowa z ciocią. Na temat mojego ojca. Cieszyłam się przynajmniej z tego, że poznałam jego imię i nazwisko, to już jakiś sukces. Chciałam go poznać jak najszybciej. Nie sądziłam jednak, że stanie się to tak szybko... W szkole byłam za pięć ósma. Przebrałam się, po czym poszłam do szatni. Dziś zaczynałam od WF. Nie lubiłam zaczynać od tego przedmiotu, ale nic nie zrobisz. Przywitałam się z Olą, po czym się przebrałam. O ósmej weszłyśmy na salę, gdzie czekał na nas nasz wuefista, z MIKASĄ w ręce. Zaczęłyśmy od krótkiej rozgrzewki. Podzieliłyśmy się na dwie drużyny, ja oczywiście z Olą. Nie mogło być inaczej. Grałyśmy. Podskoczyłam, chciałam zaatakować. Udało mi się. W końcu. Poczułam jak coś strzeliło mi w kostce. Upadłam na ziemię, po czym chwyciłam się za kostkę. 
- Aua... - jęknęłam trzymając kostkę. - Boli, boli, boli... - powiedziałam szybko.
Nauczyciel od razu podbiegł do mnie, po czym kucnął. Chwycił tylko moją kostkę. 
- Aua! Boli! - krzyknęłam, zaciskając pięści. 
- Skręcona kostka. Na pewno. Do higienistki. Ola idź z Amelią. - powiedział.
Ola pomogła mi wstać. Pokuśtykałam do gabinetu. Weszłyśmy do małego pomieszczenia. Kobieta około czterdziestki, pielęgniarka spojrzała na mnie. 
- Ooo Amelia co się stało? - zapytała. - Usiądź tutaj. - wskazała na krzesło. 
- Źle stanęłam. Coś mi w kostce strzeliło... - westchnęłam cicho patrząc na nogę. 
Kobieta wyciągnęła maść, i bandaż. Sprawdziła moją kostkę, oczywiście nie odbyło się bez " aua, ale boli, nie tak mocno " . Posmarowała mi kostkę maścią, poczekała chwilę, po czym owinęła m kostkę bandażem. 
- Ale śmierdzi... - powiedziałam, marszcząc lekko nos. 
- Racja. Idź z tym dziś do lekarza, dobrze? Albo... Do szpitala, czy jeszcze czegoś sobie z tą kostką nie zrobiłaś. - powiedziała.
- Dobrze, dobrze. Do widzenia.
[...] Po godzinie trzynastej kończyłam lekcję. Modliłam się tylko, żeby jak najszybciej dokuśtykać do domu. Kilka kroków od szkoły usłyszałam swoje imię, rozejrzałam się tylko, gdzie ujrzałam francuskiego przyjmującego Jastrzębskiego. Uśmiechnęłam się do niego. 
- Podwiozę cię, idziesz? - uśmiechnął się.
Podrapałam się po karku, po czym powoli podeszłam do jego samochodu, usiadłam na miejscu pasażera.
- Cześć. Dzięki. - uśmiechnęłam się do niego.
- Co ci się stało? Widziałem, utykałaś jakoś.
- Aa to przez wf, skręcona kostka. - zmarszczyłam lekko nos. - W siatkówkę grałyśmy. - dodałam.
- Ooo, no popatrz. - zaśmiał się. 
Mówiłam siatkarzowi jak ma jechać. Po chwili byliśmy już na miejscu. 
- Dobra, dziękuję. Cześć. Trzymaj się. - uśmiechnęłam się. 
Nico ucałował mój policzek. Wyszłam z samochodu. Powoli weszłam do mieszkania. 
- Kasia do szpitala musimy. - powiedziałam w drzwiach. 
- Co?! - krzyknęła, stanęła przede mną. - Jakiego szpitala? Co jest?
- Bodajże to skręciłam kostkę, ale nie wiem, czy czegoś więcej sobie nie zrobiłam. - wyjaśniłam.
[...] Michał postanowił zawieść mnie do szpitala. Po dwóch godzinach byłyśmy w szpitalu. Zrobili mi szczegółowe badania. Kostka była tylko skręcona. Po badaniach, pojechałam razem z Michałem do domu. Weszliśmy do mieszkania. 
- I co? - zapytała mi Kasia, klikając coś na klawiaturze. 
- Skręcona. - westchnęłam cicho, pokładając maść na stoliku. 
[...] Po godzinie dwudziestej, wzięłam krótki prysznic. Ubrałam piżamę, po czym położyłam się na kanapie, pisząc jeszcze przez chwilę z Kubą. Zasnęłam z telefonem w ręce.

Skończyłam. Tym razem... Taki mały szantaż, 7 komentarzy pod tym rozdziałem, i następny rozdział. Go, go Jastrzębie !! ;33 . Pozdrawiam ;***
Komentujesz = Motywujesz ! 

wtorek, 28 stycznia 2014

osiem.

Poniedziałek. Znowu kolejny nudny tydzień. Nuda... Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była godzina siódma dziesięć. Miałam godzinę, aby się wyrobić do szkoły. Zwlekłam się niechętnie z kanapy, biorąc ubrania. Weszłam do łazienki. Zrobiłam szybko poranną toaletę, po czym ubrałam się. Delikatnie się umalowałam, a włosy rozczesałam. Wyszłam szybko z łazienki. Spojrzałam na zegarek. Siódma trzydzieści. Zrobiłam lekkie śniadanie. Wsunęłam na nogi kozaki, po czym ubrałam kurtkę. Zapięłam ją pod samą szyję. Wybiegłam z mieszkania, wpadając na sąsiadkę Kasi.
- Przepraszam. - powiedziałam szybko, po czym zbiegłam na dół po schodach.
Szybkim krokiem szłam do szkoły, nie pamiętam kiedy ostatni raz się tak śpieszyłam. I to do szkoły. Semestr się kończył, a ja musiałam poprawić niektóre oceny. Tak bym się nie śpieszyła w ogóle... Miałam już dziesięć minut spóźnienia. Wbiegłam do szkoły, po czym szybko zdjęłam kurtkę, i kozaki. Na nogi wsunęłam trampki. Wbiegłam na samą górę co dwa schody.
- WF z rana... Super. - pomyślałam.
Odetchnęłam ciężko, po czym zapukałam i weszłam do klasy.
- Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie. - powiedziałam, siadając obok Oli.
- No to nasza pani spóźnialska, podejdzie do tablicy, będziesz poprawiać. - powiedział nauczyciel.
- Co? Teraz? Mogę po lekcji? - zapytałam patrząc na niego.
Przez chwilę patrzył na mnie po czym kiwnął głową. Prowadził dalej lekcję. Na koniec lekcji, reszta wyszła, ja zostałam, Ola i nauczyciel. Zdałam wszystko w kilka minut. [...] Dziś w szkole spędziłam gdzieś siedem z godzin. Przebrałyśmy się, po czym wyszłyśmy ze szkoły, na Olę czekał właśnie Bartek. Przywitał się z nami. 
- Porywam ci Olę. - puścił mi oczko. 
- Ja tam tęsknić nie będę. - powiedziałam ze śmiechem patrząc na Olę. 
- No weź... - powiedziała cicho. 
Posłałam jej buziaka, po czym oddaliłam się od nich. Przechodząc koło przedszkola, usłyszałam swoje imię. Zatrzymałam się po czym spojrzałam na Kubę. Uśmiechnęłam się po czym podeszłam do niego. 
- Nie za stary jesteś jak na przedszkole, co? - zaśmiałam się patrząc na niego. 
- No niestety tak. - ucałował mój policzek. - Przyszedłem po brata.
- Ooo... - uśmiechnęłam się do niego. - No to chodź. 
Chwyciłam go za rękę, po czym weszliśmy do budynku. Czekaliśmy chwilę na chłopca, który po chwili zjawił się koło nas. Uśmiechnęłam się do niego, od razu zauważyłam podobieństwo między nim a Kubą, mimo tego, że była między nimi duża różnica wieku, byli dość do siebie podobni, blond włosy, ten uroczy uśmiech, który już mi się spodobał jak poznałam Kubę... 
- Cześć. - powiedziałam uśmiechając się do chłopca.
- Cześć, jak się nazywasz? Ja jestem Dominik. - odparł z uśmiechem. 
Wyszliśmy z budynku. Chłopiec od razu złapał mnie za rękę, i Kubę.
- Amelia. - odparłam krótko.
Szłam przed siebie. Trzymałam chłopca za rękę. Odpowiadałam cały czas na jego pytania. 
- A ty jesteś dziewczyną Kuby? - zapytał patrząc raz na mnie a raz na młodego siatkarza. 
Spojrzałam na niego z rozbawieniem, po czym przecząco pokręciłam głową. Cicho odpowiedziałam - nie, nie jestem. Po chwili byliśmy już pod ich domem.
- Dominiiik... - przedłużył Kuba. - Idź już na górę. - dodał.
Chłopiec pomachał mi po czym wbiegł na górę. Odprowadziłam go wzrokiem po czym spojrzałam na Popiwczaka, z uśmiechem. 
- Masz uuuroczego brata... 
- Aż za bardzo. Przepraszam cię za niego, a szczególnie za to ostatnie pytanie... - westchnął cicho.
- Spokojnie, spokojnie.
- To może się dziś przejdziemy, hm? - uśmiechnął się do mnie.
- Dziś możemy. - uśmiechnęłam się. 
Kuba chwycił moją rękę, po czym ścisnął ją trochę mocniej. Szliśmy wolnym krokiem przed siebie. Chłopak poprowadził mnie aż do parku. Usiedliśmy na ławkę. Kuba spojrzał na mnie, po czym kciukiem pogładził mój policzek. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie, złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Przez całe ciało przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Młody libero popatrzył na mnie, trzymając moją rękę, odetchnął, po czym cicho zapytał - Zostaniesz moją dziewczyną? Wiem, że znamy się kilka dni. Ale spodobałaś mi się. Bardzo. 
Uniosłam brwi ku górze patrząc na niego z delikatnym uśmiechem. Bez słowa przytuliłam Popiwczaka, po czym szepnęłam mu do ucha - taak... 
Chłopak uśmiechnął się tuląc mnie do siebie. Siedzieliśmy jeszcze tak przez kilka minut. Szliśmy w stronę mieszkania Kasi. Pod mieszkaniem pożegnałam się z Kubą, dając mu buziaka w policzek. Weszłam na górę, do mieszkania. [...] Wieczór spędziłam na przeglądaniu różnych stronek, pisząc z Olą na facebook'u. Wylogowałam się, po czym spojrzałam na ciocię. 
- Ciociu... Powiesz mi w końcu coś o moim ojcu? Mama coś ci mówiła na pewno. Powiedz, proszę. - odparłam patrząc na nią. 
- Amelkaaa... - przedłużyła. - Dobrze. - poddała się. - Znam go. Ja go przedstawiłam Ani.
- Co? Znasz go? Jak się nazywa? Gdzie mieszka? Masz z nim jakiś kontakt? - zapytałam jednym tchem patrząc na nią z nadzieją, że coś mi powie. 
- Ale po co ci to jest potrzebne...? - zapytała. 
- Chcę go poznać. To proste. Już ci mówiłam. Powiedz. Proszę. 
- Nie wiem gdzie mieszka, kontaktu z nim też nie mam. Żadnego. Aa nazywa się... - zatrzymała się patrząc na mnie. - Krzysztof. - dodała. 
- Krzysztof... ? I co dalej. 
- Gier... Yhm... - przedłużała. 
- Ciociu powiedz! 
- Gierczyński. Krzysztof Gierczyński. - powiedziała w końcu. 
- Nareszcie, dziękuję. 
[...] Siedziałam tak z Kasią do dwudziestej pierwszej. Wzięłam krótki prysznic, ubrałam luźne ubrania, po czym położyłam się na kanapie, przykryłam się kocem. Leżałam tak dość długo, powtarzając sobie kilka razy imię i nazwisko mojego ojca. Usłyszałam po chwili dźwięk przychodzącej wiadomości, sięgnęłam ręką po telefon, po czym odczytałam wiadomość z uśmiechem " Śpij dobrze ;* " szybko odpisałam " Ty też ;** " . Odłożyłam telefon na stoliku, zasnęłam po piętnastu minutach... 

Nie wyszło dobrze, jakoś weny nie mam... Przepraszam, przy następnych powinno być już trochę lepiej... :P . Aa jak podoba wam się nasz grupa, hmm? Pozdrawiam ;* 

niedziela, 26 stycznia 2014

siedem.

Nie mogłam już spać, to przez to, że usnęłam wczoraj już o dwudziestej. Przewracałam się nerwowo z boku na bok. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była godzina ósma. Leżałam jeszcze przez chwilę, zaczęłam myśleć o mojej ostatniej rozmowie z ciocią, ona coś na pewno wiedziała, dlatego nie chciała ciągnąć tej rozmowy dalej. Ale ja się nie poddam. Dowiem się. Wstałam, biorąc ubrania do ręki. Weszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic. Dokładnie wytarłam swoje ciało miękkim ręcznikiem. Ubrałam się szybko, po czym zrobiłam makijaż, a włosy spięłam w wysokiego koka. Wyszłam z łazienki, po czym skierowałam się od razu do kuchni. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem, zjadłam je w kilka minut. Przez trzy godziny oglądałam telewizję, co robiło się już nudne, jedno a to samo, od trzech godzin... Wzięłam laptopa na kolana, po czym zalogowałam się na facebook'a, zaczęłam pisać z kilkoma znajomymi. Usłyszałam znaną mi już bardzo dobrze piosnkę, sięgnęłam po telefon, po czym nacisnęłam na zieloną słuchawkę. 
- Cześć. 
- Heej Kubusiu. - oznajmiłam z rozbawieniem. 
- Dzwonił do mnie Bartek, idą z Olą na lodowisko. Chciałabyś pójść? 
- Lodowisko... Lodowisko... Pewnie, ze tak. Nie umie jeździć, ale trudno... - uśmiechnęłam się. 
- Nie ma problemu, nauczę cię. O czternastej będę u ciebie. 
- O czternastej? Dobrze, cześć. - rozłączyłam się. 
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była już trzynasta piętnaście. Wylogowałam się z każdej stronki, po czym wyłączyłam laptopa. Przebrałam się. Kasi nie było postanowiłam, więc napisać jej na kartce, że wychodzę. Wzięłam kartkę, oraz długopis. 
" Wychodzę. Nie wiem o której będę. Kocham. Amelia ;* " . 
Czternasta. Wyszłam z mieszkania, zamykając go na klucz. Zbiegłam po schodkach na dół. Kuba już czekał. Podszedł do mnie, ucałował delikatnie mój policzek, w geście przywitania, a ja jak zwykle zalałam się rumieńcem. Znowu... Kuba się zaśmiał, po czym chwycił moją rękę. Splotłam nasze palce w jednym uścisku.
- Jesteś tego pewien, że chcesz mnie nauczyć jeździć na tych łyżwach? Strasznie marudzę, więc uważaj. - puściłam mu oczko, jednocześnie się uśmiechając.
- Marudzisz... Powinienem jakoś wytrzymać. - powiedział z rozbawieniem. - Będzie fajnie zobaczysz. Będziesz cała, i... Zdrowa. - uśmiechnął.
Po chwili byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do środka, odetchnęłam cicho zdejmując czapkę, odpięłam kurtkę. Szybko wzięliśmy łyżwy. Usiadłam na ławce, chwilę męczyłam się z ich zapięciem.
- Nie ma tyle siły, no... - powiedziałam cicho.
Kuba się zaśmiał po czym podszedł do mnie. Przecząco pokiwał głową, z rozbawieniem. Chwilkę zajęło zapięcie łyżew.
- Dziękuję.
Chłopak odwrócił się bokiem, nadstawiając policzek.
- Za co? Co przeskrobałeś? - zaśmiałam się.
Ucałowałam delikatnie jego policzek, właśnie wtedy też zjawiła się Ola, z Bartkiem. Zaklaskała w dłonie podchodząc do nas. Ucałowała mój policzek, na przywitanie, po czym szepnęła mi na ucho - Uuu zakochańce jedne. Trzymam kciuki.
- Ola...? - odparłam cicho, patrząc na rozśmieszoną przyjaciółkę.
Poszłam już razem z Kubą. Spojrzałam tylko na lodowisko, na ludzi. Odetchnęłam ciężko. Łyżwy? Taka filozofia... To praktycznie to samo co rolki, a jednak trochę się bałam...
- Nie bój się. - szepnął mi na ucho młody siatkarz, stojąc za mną.
Wszedł pierwszy, po czym wyciągnął rękę w moją stronę. Złapałam go za rękę delikatnie się uśmiechając, weszłam na lód. Szybko chwyciłam się barierki, po czym spojrzałam na rozśmieszonego chłopaka.
- Nie śmiej się... - odparłam z rozbawieniem.
- Nie śmieję się. - powiedział powstrzymując śmiech.
Chłopak uspokoił się po chwili. Spojrzał na mnie, stanął przodem do mnie. Wyciągnął obie ręce. Złapałam go za nie. Kuba jechał powoli do tyłu ciągnąc mnie powoli za sobą. 
- Jak ty to robisz? - zapytałam patrząc pod nogi.
Jeździliśmy tak chwilę. Jechałam tuż obok niego. Straciłam równowagę, w ostatnim momencie złapałam chłopaka za rękę, który po chwili się przewrócił. Spojrzałam na niego śmiejąc się.
- Auaa... -jęknął
Wyciągnęłam do niego rękę, aby mógł wstać. ten złapał moją rękę, po czym pociągnął do siebie, straciłam równowagę,co poskutkowało tym, że znalazłam się na Kubie. Chłopak spojrzał na mnie, po czym się się uśmiechnął. Odwzajemniłam ten gest. Przyciągnął mnie do siebie, po czym złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Odwzajemniłam pocałunek, po czym oderwałam się od niego, patrząc mu w oczy. Byłam cała zmieszana, zaistniałą sytuacją. W końcu udało mi się wstać. Na lodowisku byliśmy jeszcze przeszło godzinę. Oddaliśmy łyżwy. Szliśmy wolnym krokiem w kierunku mieszkania. Przed godziną siedemnastą byliśmy na miejscu. Jakub spojrzał na mnie, posłałam mu przyjazny uśmiech. 
- Przepraszam cię za tamto... - powiedział patrząc mi w oczy. 
- Spokojnie... - uśmiechnęłam się do niego, patrząc mu w oczy.
Chłopak uśmiechnął się, po czym zbliżył się do mnie. Nasze ciała dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Zbliżył swoje usta do moich, po czym delikatnie mnie pocałował. Uśmiechnęłam się przedłużając pocałunek.Odsunęłam się od chłopaka, po czym spojrzałam mu w oczy. Kuba kciukiem pogładził mój policzek uśmiechając się.
- Przejdziemy się jeszcze gdzieś? 
- Dzisiaj już nie. Przepraszam. 
- Szkoda...- zmarszczył lekko nos. - Ale kiedy indziej się przejdziemy, tak? 
- No pewnie, ze tak. Przeszłabym się. Ale już strasznie zimno jest.
Chłopak objął mnie, po czym mocno przytulił do siebie. 
- Dalej jest ci zimno? 
- Szczerze...? 
- Szczerze. - uśmiechnął się. 
- No to tak... - zaśmiałam się. - Uciekam już. Cześć. 
- Cześć. - odparł krótko. 
Ucałował mój policzek. Oddaliłam się od niego, po czym weszłam do mieszkania.Zdjęłam wierzchnie nakrycie, po czym weszłam do salonu, gdzie siedziała Kasia z Michałem.
- Hej. - przywitałam się z nimi, całując ich w policzek. 
- Amelia... Gdzie to znowu byłaś? - zapytała blondynka. 
- Napisałam na kartce, że wychodzę, i nie wiem o której będę. Czytałaś? Na lodowisku byłam. 
- Czytałam, czytałam. A z kim byłaś? 
- Olą... Kubą, i Bartkiem.
- Aaa... Jaki Kuba? Jaki Bartek? - pytała.
Czułam się teraz jak na przesłuchaniu, " gdzie byłaś " , " z kim " ... 
- Kuba, to ten u którego byłam wczoraj na meczu, a Bartek? Bartek to chłopak? Oli. Już dość tych pytań. Proszę. Czuję się jak na policji... - westchnęłam cicho.
Usiadłam obok cioci. Głowę oparłam o oparcie. Zamykały mi się już oczy. Zasnęłam po niespełna dwudziestu minutach... 

Tadaaam. ;3 i jak? Podoba się choć w połowie, ten siódmy rozdział? Zażalenia, wszystko inne to w komentarzach. Motywujcie do dalszego działania ;* pozdrawiam ;* Komentujesz = Motywujesz.

sobota, 25 stycznia 2014

sześć.

Obudził mnie rano nieprzyjemny dźwięk dzwonka do drzwi. Nerwowo przekręciłam się na drugą stronę, po czym spojrzałam na zegarek, który wskazywał dziesiątą. Wstałam, po czym jeszcze zaspana poszłam otworzyć. Otworzyłam drzwi, gdzie ukazał mi się Michał. 
- Kasi nie ma... - powiedziałam cicho przeczesując ręką włosy. 
- W i e m. - odparł, całując mnie w policzek na przywitanie, po czym minął w drzwiach, i wszedł do środka.
Skierował się do salonu, a ja zaraz za nim.
- Jaki to interes, budzić mnie o DZIESIĄTEJ rano? - zapytałam. 
- A musi coś być? - zagadnął uśmiechając się.
- No nie... - westchnęłam cicho. - Nie chcę być wredna czy coś, ale ty nie pracujesz, że tutaj tak przesiadujesz? - zagadnęłam. 
Nie miałam nic do tego, fakt faktem, był chłopakiem Kasi, ja bardzo go polubiłam, ale facet w takim wieku, powinien pracować. Ale to nie moja sprawa...
- Pracuję, pracuję, ale mam kilka dni wolnego. Mam iść? 
- Nie, nie. Zostań, tak tylko zapytałam. - uśmiechnęłam się. - Idę się przebrać. - dodałam.
Wzięłam ubrania z torby, po czym skierowałam się do łazienki, obserwowana przez Michała. Weszłam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę, po czym ubrałam się. Włosy spięłam w wysoki kok. Wyszłam z łazienki. Usiadłam na kanapie. 
- Dostałaś wiadomość. - odparł Michał.
Sięgnęłam ręką po telefon, spojrzałam na wyświetlacz telefonu " 2 wiadomości, od Kuba ", uśmiechnęłam się " Cześć : ) " i " To jak, pójdziesz na ten mecz? O której mam być? ;* " , odpisałam szybko " Cześć, tak pójdę, pójdę. A o której jest ten mecz? ;) " wysłałam wiadomość. Położyłam komórkę na stoliku, po czym wstałam i weszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę, po czym wyciągnęłam jogurt. 
- Amelia znowu. - odparł Michał. 
Weszłam do salonu, po czym usiadłam na kanapie, obok Michała. Po czym wzięłam telefon. Odczytałam " O 17 , więc o 15.30 będę, okej? ;* " , odpisałam szybko " Okej. Będę czekać. Pa ;* " wysłałam wiadomość. [...] O godzinie piętnastej przebrałam się. Włosy spięłam w koński ogon, zrobiłam makijaż. Wyszłam z łazienki. Usiadłam jeszcze w salonie. Michał spojrzał na mnie.
- Aaa gdzie ty się wybierasz? - uniósł brew ku górze, uśmiechając się jednocześnie. 
- Oo a będziesz tęsknił? - puściłam mu oczko. - Na mecz. - dodałam.
Po kilku minutach, wyszłam z mieszkania. Zbiegłam po schodach na dół. Czekałam na Kubę. Co chwilę spoglądałam na telefon, która godzina. Kuba podbiegł do mnie, po czym ucałował w policzek. 
- Mama mnie zatrzymała jeszcze. Przepraszam. - uśmiechnął się. 
- Spokojnie. Nic się nie stało. - odparłam odwzajemniając uśmiech.
Szliśmy w stronę hali, rozmawiając. Kuba w pewnym momencie chwycił mnie za rękę. Spojrzałam na nasze ręce, po czym splotłam je w uścisku. Droga zajęła nam kilka minut. Weszliśmy na halę. 
- Powodzenia. - powiedziałam, trzymając kciuki. 
Delikatnie ucałowałam jego policzek, po czym skierowałam się na salę, zajęłam swoje miejsce. Kuba poszedł się przebrać. [...] Mecz trwał około dwóch godzin, Jastrzębie bez problemu wygrało 3:0. Myślałam, że nie był to mój ostatni mecz. Pierwszy, ani ostatni... Kiedy chłopaki rozdawali autografy, " pozowali " do zdjęć, ja siedziałam dalej na swoim miejscu. Na hali powoli robiło się pusto. Zbiegłam po schodkach na dół, po czym podbiegłam do Kuby. 
- Świetny mecz. Gratulacje. - uśmiechnęłam się do niego. 
Kuba się uśmiechnął, po czym mnie objął i przytulił. Uniosłam się na palcach, aby choć trochę dorównać jego wzrostowi. 
- To ja idę się przebrać. - odparł.
Oddalił się ode mnie. Pogratulowałam reszcie. Wyszłam z sali, gdzie wpadłam na francuskiego przyjmującego.
- Gratuluję, świetny mecz. - posłałam mu przyjazny uśmiech.
- Dzięki. - uśmiechnął się.
Ominęłam chłopaka, po czym podeszłam do młodego libero, z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- To co? Możemy iść? - uśmiechnął się. 
- No tak, tak.
Wyszliśmy z hali. Kuba złapał mnie za rękę, po czym puścił oczko. Szliśmy wolnym krokiem w kierunku mieszkania Kasi. Byliśmy na miejscu po godzinie dziewiętnastej. Uśmiechnęłam się delikatnie do chłopaka, chciałam już iść, ale Kuba chwycił mnie za rękę, po czym przyciągnął do siebie. Spojrzał mi w oczy, po czym się uśmiechnął. Ucałował delikatnie mój policzek. 
- Dziękuję, było fajnie. Cześć. 
- Cześć, śpij dobrze. - puścił mi oczko. 
- Ty też. Dobranoc, cześć. 
Oddaliłam się od niego. 
- Aa Amelia! Masz czas jutro? Spotkamy się? - zapytał patrząc na mnie. 
- Pomyślę. Dam ci znać. - weszłam do mieszkania cioci. 
- I co, jak było? - zapytała Kasia, patrząc na mnie. 
- Aa bardzo fajnie, wygrali. - uśmiechnęłam się do niej.
Wzięłam krótki prysznic, po czym ubrałam piżamę. Byłam już strasznie zmęczona, pomimo tego, że było dopiero około dwudziestej, chciało mi się już spać. Położyłam więc się na kanapie, chwilę później już spałam...

No i skończyłam szósty. Możecie z anonima dawać komentarze, więc myślę, że będzie ich tym razem trochę więcej, tym motywujecie ;*. Następny, myślę, że będzie jutro. Pozdrawiam ;*